4 sierpnia 2010

Sezon ogórkowy

W oczekiwaniu na „Incepcję” Mr. Nolana, a także na fali „letnich Sylwestrów” organizowanych to tu to tam przez łaknące klientów knajpy, pokusiłam się o niewielkie podsumowanie. Wakacje na półmetku, lato… cóż w naszej strefie klimatycznej właściwie nie wiadomo co z latem, wszystko powinno płynąć spokojnie i leniwie. Ale z dziennikarskiego punktu widzenia trudno mówić o jakimkolwiek tegorocznym sezonie ogórkowym.

Wakacje zaczęły się z hukiem i pompą, czyli wyborami prezydenckimi – istnymi starożytnymi igrzyskami narodu, połączonymi nieledwie z konsumpcją startujących przez dzikie bestie. Następnie były prawdziwe igrzyska, czyli tzw. mundial, który dla wielu zjadaczy chleba starcza za całą kulturę i sztukę i to na całe lata. Z okazji tego wydarzenia i to znacznie silniej niż przy poprzednio wspomnianym, ujawniają się patriotyczne zrywy i nieskomplikowana, chociaż często urocza, twórczość ludowa. Dziennikarze mieli także pełne ręce roboty – proszę w tym miejscu bez obscenicznych skojarzeń – podczas relacji z niefortunnego „tęczowego święta”, kiedy to potwierdziło się, dlaczego osobiście unikam tłumu i na imprezy masowe nie uczęszczam. Natomiast niektórym w naszym własnym grajdole mundialowa walka i współzawodnictwo rzuciło się tak kompletnie na mózg, że aż przeniknęło do życia religijnego. Śledzić tego cyrku nie mam zamiaru, ponieważ mnie żadne krzyże ani ziębią, ani grzeją, podobnie zresztą jak gwiazdy, potrójne szóstki, poczwórne rittbergery oraz hamburgery, o których oglądałam zresztą ostatnio bardzo ciekawy program na Discovery.

W muzyce też się działo, ponieważ na torrentach pojawiła się wreszcie najnowsza płyta Gorillaz, Blur się reaktywowało i ogólnie Massive Attack również dało czadu. Pomimo tych niewątpliwych rewelacji i tak największą popularnością cieszyły się zdjęcia grubej Hanny Montany na Demotywatorach.

Jeśli chodzi o literaturę, to oczywiście wydarzeniem było ukazanie się książki Jurka Owsiaka pt. „Przystanek Woodstock”… Żebyśmy się dobrze rozumieli - ukazanie się jej na przystanku Woodstock było wydarzeniem. Oczywiście.

No a w kinach! W kinach wiadomo: wampiry-nastolatki o powłóczystych spojrzeniach osób opóźnionych umysłowo i kolorowy rozbryzg w postaci Shreka, któremu wróżę zastąpienie niedługo serialowego tasiemca, czyli „Mody na sukces”. Jeżeli producenci będą wystarczająco sprytni, narodzi nam się nowa kategoria, tzw. kinowego filmu odcinkowego, reklamowanego sloganem: „Byłeś na Shreku jako dziecko, teraz przyjdź z własnym!”

Oczywiście w podsumowaniu powyższym zabrakło pewnie jakichś niezmiernie ważnych dla ludzkości wydarzeń, ale przyznam się szczerze, że tak naprawdę nie mam pojęcia o teraźniejszości. Czytam właśnie o Władysławie Jagielle, rzetelnie wyrabiając sobie własne zdanie na temat różnych rzeczy, o których w szkole jakoś nie nauczają. Nie nauczają na przykład o tym, że Wzgórze Lecha w Gnieźnie nosi akurat takie imię nie na cześć panującego nam na Wawelu Zombie, ale na cześć Mieszkowego przodka. Ja to już wiem i dlatego nie porywam się z motyką na burzenie tegoż wzgórza jak wielu postronnych i przekonanych o swojej niezbitej inteligencji, czytelników Gazety.

A mi się akurat dzisiaj podoba ta piosenka: Blur „This is a low”.

PS. Tekst ten zamieszczam na obu blogach.

9 komentarzy:

Wolna Duszka pisze...

I to wszystko się działo , a ja żyję ;)))) Kurcze znowu wyborcza ... ja nie wiem , co z nią jest nie tak , bo nie czytam ;))))Znaczy , że ja głupia jezdemmmmmmmm ;)))

Magda pisze...

Własnie odgrzewamy obiad w postaci zielonego ogra..tzn. dziecko moje dorosło do Shreka i wałkujemy część pierwszą, raz drugi..ósmy..Ech, swierdzam, że mnie sie on juz nie podoba. Wyrosłam chyba z tasiemcowego Zasiedmiogórogrodu, a tu czwórkę upichcili.

Muzycznie sie musze zaspokoić, bo mam tu zaległości ;P
Twoje klimaty, tez nie są mi obce.

Igła pisze...

Składam ci hołd za ten tekst. Jest doskonały i ocieka poczuciem humoru :)

magenta pisze...

Pobiegłam do lustra ćwiczyć powłóczyste spojrzenie osób opóźnionych umysłowo :D
Nie bardzo mi wychodzi, pewnie dlatego, że już nie jestem nastolatką. Ech, zawsze wiatr w twarz.

Teraz jest bardzo dużo wyrazów związanych z Lechem, które powinny zostać zakazane. Poza kilkoma przymiotnikami w rodzaju wyjątkowo niestosownego "zimny". Nie wiadomo jednak co robić z takim wyrazami, które mieszczą w sobie Lecha bądź jego derywaty. Np region Polesie? Ja nie mam pewności czy to dozwolone?

Wojciech Wężyk pisze...

Wiem, że przynudzę, ale najbardziej mi żal, że w tłoku niby-tematów, umykają decyzje (ich brak) istotne ;-) i winę za taki stan rzeczy ponoszą wszyscy... BTW fajny wpis ;-)

Igła pisze...

Mnie osobiście wszystkie te Lechowe dowcipy drażnią. Jaki by gość nie był to nie żyje i nie chodzi tu o to, że zginął 'w robocie' czy to, że prezydent itd. Ale kurde koleś leży w grobie, a te wszystkie awantury i dowcipy o zimnym Lechu uwłaczają godności ludzkiej. Takie jest moje zdanie i koniec kropka. BTW skoro brat Jarosław tak bardzo przeżywa śmierć brata i chce coś dla niego zrobić to mógłby się za brata pomodlić (bo deklaruje, że jest katolikiem i wydaje mi się, że tylko deklaruje), a nie krzyżem pod pałacem wojować...

Anaste pisze...

Ja sobie wyrabiam zdanie o Henryku VIII i czytam kolejne rewelacje o nim :):):) Na Shreku byłam , ale Wampiry sobie odpuściłam . Mam nadzieję , że Shrek już sobie odpuści i zajmie się teraz wychowywaniem dzieci :):):):) A na Lecha uwagi nie zwracam i wydaje mi się zabawne , że ludzie dostają takiego świra :):)

Czarny(w)Pieprz pisze...

Latem zniosę nawet Shreka, bo wiadomo - sezon ogórkowy w pełni. Chyba jednak nie zdążę się na niego wybrać do kina, bo mam spore zaległości w oglądaniu innych filmów, czytaniu i blogowaniu oraz blogów czytaniu.
Co do komedii obyczajowej która toczy nam się przed oczami, to mam wrażenie że scenarzysta się upił.

riverman1971 pisze...

to ja jeszcze Tobie dołożę,pod ten sezon ogórkowy...pod tym linkiem cały koncert Gorillaz z Damaszku...
http://www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=128846005