1 lutego 2010

O R E S T E S

Szukam pracy. Ktoś chętny?
Jeszcze dzień, dwa i przyjdzie nam ogłosić bankructwo. Życie jest do kitu. Jestem wściekła na cały świat za to, że jest urządzony właśnie tak, a nie inaczej. Jestem wściekła na wszystkich menażerów, prezesów firm i panią Marysię ze spożywczego. Na bankierów, nauczycieli i potentatów. Jestem wściekła na siebie, za to, co mam w głowie. Że jest w niej tak dużo, tylko nie to, co konieczne do bycia ogłupiałym niewolnikiem na etacie.

Na osłodę: skończyłam opowieść o Mr. Cieniu. Ale po kolei...

8 komentarzy:

fasolka:) pisze...

Diagnoza: wścieklizna.
Terapia: zastrzyki gotówki

Do zrealizowania w wybranym zakładzie pracy.

P.S. Wygląda na to, że jesteśmy na podobnym etapie. Powodzenia:)

Anaste pisze...

Grunt , że skończyłaś , a teraz mnie prosze informować , gdzie i kiedy można kupić , przeczytać , zdobyć :):):) Nie wiem jakiej pracy szukasz i gdzie ... popytać wśród ludzi nie zaszkodzi .

magenta pisze...

Oj no kurczę niedobrze, ale ... ja nie znam takich, co by im się zawsze wszystko układało po ich myśli. Wszyscy się czemuś szarpiemy. Wściekłość jeszcze nie jest najgorszym doradcą, przynajmniej daje kopa.
Obyś szybko znalazła i to coś podchodzącego.

riverman1971 pisze...

to trzeba książkę wydać...wieczór autorski zrobić...

Ida pisze...

..tak to już cholercia jest - jedni wciąż pod górkę, inni na Bahama...

Podobno jednak nic nie dzieje się bez przyczyny...

Ale. Cycki do góry i do przodu!:-)

Czarny(w)Pieprz pisze...

Zawsze może być gorzej/lepiej. Nieszczęście/szczęście to stan przejściowy. Usiądz spokojnie/weź się do roboty i przeczekaj/jakoś się z tego wygrzeb.
Wkurwus maksymalisus atakuje nas wszystkich, użyj go jako trampoliny. Szukaj.

tamirian pisze...

Znajdziesz pracę a czytadło niewątpilwie będzie warte wieczorów przy lampce. Nie przejmuj sie, poradzicie sobie.:)Trzymam kciuki.

Nivejka pisze...

Boszzzzzzzzzzz... też nie cierpię dziś... tyle że pani Hani z obuwniczego;)