23 kwietnia 2010

Kilka słów na temat

Czy też tak macie, że wydaje Wam się, że tylko u Was w domu panuje wiecznie bałagan, podczas gdy u znajomych jest wiecznie ładnie, schludnie, czysto i wszystko do wszystkiego pasuje (gdy tymczasem u Was przedmioty piętrzą się w malowniczych, co prawda, ale całkowicie przypadkowych konfiguracjach?). Wizyty u znajomych są dla mnie udręką, płynącą z poczucia własnej niedoskonałości.
Chociaż od razu zaznaczam, że uwielbiam moich znajomych i spędzanie z nimi czasu jest fantastyczne, a wyżej wymienione uczucia pojawiają się mimochodem.
Czy macie też tak, że kiedy cały dom/mieszkanie błyszczy czystością nawet pies z kulawą nogą Was nie nawiedzi, ale gdy tylko pozwolicie się kotom z kurzu spiętrzyć tuż przy wejściowych drzwiach, nagle macie hordy odwiedzających? Od pana z gazowni począwszy, na "idealnych" znajomych skończywszy? Po latach prowadzonych doświadczeń w tym temacie, kiedy chcę gości, po prostu nie sprzątam, a wtedy natychmiast ktoś się pojawia.
Nie chcę wyjść na osobę małostkową, ale kiedy u znajomych w dzień powszedni, również zastałam kiedyś nieodkurzony dywan, piętrzące się ubrania i niepościelone łóżko - zrobiło mi się lżej na sercu. I poczułam się dziwnie... ludzko. Czego i Wam życzę. Ciao:)
PS. Pod obrazkiem nastrojowa muzyczka na zabiegany koniec tygodnia oraz - dla koneserów - Cierpiący z Miłości Mężczyzna z Nagim Torsem. Niestety nie udało mi się znaleźć lepszej wersji nagrania:/
zdjęcie

13 komentarzy:

żuczek pisze...

Bałagan? Nieślubny twierdzi, że u nas zameldował się już na stałe, ale ja tam go jeszcze nie widziałam... ;)

magenta pisze...

Nie jestem małostkowa i nie zamierzam spędzać życia na sprzątaniu. Się odkurzy regularnie, raz na jakiś czas i bez przesady. A kurz i tak zawsze skądś przylezie i osiądzie. Niech sobie posiedzi ;)
Ten gość to chyba ranny jest, bo jakiś taki obandażowany. No i pan z takim głosikiem, to może koło mnie się przechadzać nawet bez tych bandaży! Mnie i tak nie rusza :)

marArt pisze...

ufff,czyli nie jestem odosobniona w swoich rozterkach porzadkowych:)
ja nie moge pracowac dopoki nie mam porzadku,wiec sprzatam jak szalona,trace sily i checi na inne rzeczy a za 5min.i tak balagan:((
chetnie bym przeszla terapie jak zyc w warunkach naturalnego,domowego nieladu:)
ps.wiesz ja mam pedantycznego przyjaciela ktory blyszczy sie na odleglosc i jego 100m mieszkanko tez jak zawsze tam jestem-ZAPOWIEDZIANA! ale podczas spontanicznego bywania klebuszki kurzu tancza po podlodze na prawo i lewo,hahahah a mi lepiej jak slucham jego wykladow o porzadkach i rowno lezacych dlugopisach na biureczku:))))ehhh

Beatta pisze...

Bród - nie, bałagan - tak. Jeśli sterylnie to w kostnicy. Dom musi być ciepły, musi żyć własnym życiem...Dajmy żyć naszym domom! Taki manifest mi się skomponował :)

Ida pisze...

No to jest nas więcej. Dokładnie opisałaś moje przeżycia, gdy odwiedzam znajomych...:).
Ja to chyba nawet jak posprzątam to tak czysto nie mam:)

he he he.

Pozdrawiam:)

Didżejka pisze...

ja sprzątać lubię, ale na szczęście nie pedantycznie szaleję ;) w końcu hej, jesteśmy ludźmi i jak chcemy, żeby był chaos, to niech się stanie i trwa dopóty, dopóki nam się nie zechce go zmienić na harmonię :)

Nivejka pisze...

Wydaje? jakie wydaje? U mnie po prostu jest bałagan... i nawet mi to już nie przeszkadza...

Anaste pisze...

Być niewolnikiem własnego domu ? Eeeeeeeeeee to nie dla mnie :) Wstaję rano to nie myślę o tym , żeby czyść , pucować , dbać , ale o tym , żeby sobie po nocy odpcząć i kawę wypić :):):):)Mam podobnie jak Ty pecha , bo zawsze kiedy mnie natchnie na sprzątanie i jestem z siebie dumna , nikt mnie nie odwiedza do moementu , w którym robi się bałagan :):):) Ja to sobie myślę , że w domu i tak są najwazniejsi ludzie nie sprzety :):):)

Mała Mi pisze...

A ja tak nie mam :) wręcz odwrotnie :) kiedy odwiedzam Przyjaciółkę, to u niej zwykle jest bałagan ;) ja jeszcze nie mam gdzie przyjmować gości... więc nie wiem jak to będzie ;) oby nie tak jak piszesz ;)

Czarny(w)Pieprz pisze...

Moja teściowa np. zawsze zagląda do mnie wtedy kiedy zaczynam tzw. gruntowne porządki, co u mnie objawia sie wyrzuceniem wszystkiego na środek mieszkania i zajęcie się kątami.

piboha pisze...

Tak, tak, u mnie zawsze jest bałagan :)
Ale wiesz, jakoś nigdy mi on nie przeszkadza, bo to jest taki uporządkowany bałagan, jak ja to mówię :)
Nie doprowadzony do syfu :)
Ha ha ha :)
więc żeby lepiej się czuć musisz do mnie wpadać, podnosić się na duchu :)
hi hi hi

Wolna Duszka pisze...

A w d...e z ludzmi , którzy przychodzą oglądać mój porządek i wyceniają wartość mebli ;))))

riverman1971 pisze...

koneserem nagich torsów to ja nie jestem...ale z tym bałaganem to też tak mam...gdzie indziej wydaje mi się czysto a u siebie wiecznie by sprzątać...