9 kwietnia 2010

O gustach się nie dyskutuje

Tymczasem mój ukochany profesor etyki i filozofii twierdził, że wręcz przeciwnie, o gustach trzeba, a nawet należy dyskutować! Bo jeżeli się nie dyskutuje, może się nagle okazać, że wszyscy dookoła lubią jak im nogi śmierdzą (odnośnie powiedzenia, że jeden lubi jak mu Cyganie grają, a drugi - jak wyżej). Kiedy się o gustach nie dyskutuje, nagle ogląda się programy w stylu "Dżast a tu of as" z takim samym zainteresowaniem, z jakim oglądało się sezon wcześniej: "Jak oni śpiewają", "Tańczą", czy też "Przewracają się na lodzie". Te same wygłupy, w tej samej scenografii z kolorowych, migających i zwariowanych światełek. Kółko wzajemnej adoracji z Pudzianem i Dodą na czele, do którego to grona dorzuca się Legendę w postaci np. Ireny Santor. Wszystko po to, żeby przed ekranem zgodnie zasiedli dziadkowie z wnuczętami. Plus Ivan od Delfina, gwiazda teledysków z telewizji "Trwam". Brawo dla twórców, pomysłodawców i producentów, brawo szczere jak uśmiech Kasi Cichopek, wybitnej polskiej aktorki.
A skądś z okolic odnóży dolatuje zagadkowy smrodek...

PS. No może się czepiam. Może i nawet zazdroszczę. Wszakże dzięki tej pracy tylu ludzi ma na "najki" dla swoich dzieci. I pan za kamerą ma i pan od kabli ma i pani od konserwacji powierzchni płaskich też ma... Tylko się cieszyć.

8 komentarzy:

Maura Ładosz pisze...

Ani się nie czepiasz, ani ani...
Masz recht :)
Straszne są te wytwory telewizyjne w większości...

Nivejka pisze...

To nie czepianie się. To szczera prawda :D

Holden Caulfield pisze...

lubię TAKĄ SZCZEROŚĆ i popieram!

Ida pisze...

:))))))))))))

Kadarka pisze...

Jednemu mojemu znajomemu jechało spod pach. Nie byłam w stanie mu powiedzieć, że mi to nie odpowiada, więc przestałam się z nim spotykać, wręcz odmawiałam rozmowy.. Jeśli ktoś jest bezpośredni i ma pewien tupet jest mu łatwiej, ja go nie mam.. Dziś, pomimo że gębę w miarę wyrobioną, coś by mnie hamowało.. i od smrodu i o mówienia o nim.

Igła pisze...

Czas zacząć mówić o gustach. I przeciwdziałać upadkowi obyczajów.

Moja polonistka z ogólniaka oglądała wszystkie programy telewizyjne jak leci, taki codzienny maraton. Bo jak mawiała należy być na bieżąco no i jak już jakiś program wyśmiewa to powinna przynajmniej wiedzieć o co w nim chodzi.

Anaste pisze...

Ja tam sobie myslę , że człowiek to w ogóle powinien dyskutować :):):) To rozwija i poszerza horyzonty . A co do tych programów to ja akurat nie lubię oglądać i zgadzam się z Tobą :):):) Wystarczyło , że ciotka rykneła smiechem jak Pudzian zawył ... trzy dni się smiała :):):):)

doro pisze...

;D Bardzo słuszny post ;D
A wiecie, ja to bym chciała czasem sobie pooglądać, pomalować paznokcie przed serialem, zaparzyć kawkę i wypić ją ciepłą, wiedzieć o czym mówią koleżanki w pracy, bo ciągle o czyms mówią - albo o serialach, albo o tańcu, albo żeby chciały mieć taka fryzurę jak pani xx (co za cholera??). I ja zawsze na ćwoka wychodzę!!!