21 maja 2010

Rise up

Wielka bitwa rozegrała się wczoraj. Atakujących, obrzydliwych orków był legion, ale obrońcy dali z siebie wszystko. I chociaż wielu z nich zginęło, mój organizm dzisiaj jakoś stanął na nogi. Jednak doświadczenie mnie nauczyło, że po jednej wygranej bitwie i po jednym lepszym dniu, przychodzi nagłe załamanie i zabawa zaczyna się na nowo. Coś jak bitwa o Gondor po bitwie o Helmowy Jar. Aż do ostatecznego pokonania czarnego pana wirusów.

Dziękuję Wam za życzenia zdrowia. Pan z wiertarą był przemiły no i dzięki niemu mamy teraz modny, opływowy i super-truper elektroniczny, żeby nie powiedzieć - inteligentny! - domofon. Czosnek też na razie odszedł w czeluście schowka. Więc... posłuchajmy muzyki :)
zdjęcie

8 komentarzy:

Holden Caulfield pisze...

domofon rzecz nabyta, czosnek rzecz zdobyta, zdrowie - stan ducha poprawia,
gdy ktoś dzwoni domofonem i nie "śmierdzi" czosnkiem:)))))))))))))))))))))))))))))))))

Ida pisze...

czosnek brrrr...
a muzyki posłuchajmy...:)

Maura Ładosz pisze...

Dobre wieści płyną ze Śródziemia :))

magenta pisze...

Na pohybel orkom!!!

Beatta pisze...

Słodki jest smak zwycięstwa:)

Kadarka pisze...

Zamiast czosnku są tabletki czosnkowe, które nie dają się odczuwać ;). A nie możesz sobie upichcić jakiejś potrawy w dużą ilością czosnku i poczęstować domowników, znajomych, etc. Wszystkim na zdrowie by wyszło i nikt by nic nie czuł ;).

Wolna Duszka pisze...

Czosnek jest pycha ;)))) Orki dostały kopa i tak ma być ;))))

Anaste pisze...

Odrabiam zaległości w czytaniu u Ciebie :) Teraz ja się poleczę , ale chyba czosnek to za mało , a szkoda bo lubię :):):) A domofon krawaty wiąże ? Ponoć do tego trzeba być super inteligentnym :):):)