25 stycznia 2010

Pod wpływem różnego rodzaju przemyśleń, doszłam do prostego wniosku, że jesteśmy zbiorem cech naszych przodków, jednak w typowym tylko dla nas połączeniu. No bo moja siostra nie jest dokładnie taka sama jak ja.
Więc po prababci mam zdolności i zamiłowania "szwalniczo-plastyczne". Podobno pięknie wyszywała, co i mnie się zdarza popełniać.
Babcia z kolei nienawidziła intryganctwa, ale równocześnie próbowała wszystkich uchronić przed całym złem świata, przez co, biedaczka wychodziła zwykle na intrygantkę, kłamcę i matacza. Dostał mi się ten "krzyż" po niej.
Po tacie mam poczucie humoru, wystające kolana, pieprzyk w pewnym zwykle zakrywanym miejscu i piękne, mocne paznokcie, dzięki czemu tipsy są mi obce, a i tak wszyscy mi zazdroszczą. Tylko nie wiem po kim mam niechęć do piłowania, przycinania i całej tej reszty, w związku z tym szpony me rosną sobie nieskrępowanie, dopóki je same szlag nie trafi. Wtedy się lituję i biorę pilnik w dłoń.
Od mamy dostało mi się czarnowidztwo i uczuciowość. Potrafię sterroryzować miłością. A potem cierpię w samotności, bo przecież obiekty uczuć lubią mieć swobodę...
Po drugiej babci mam zamiłowanie do sprzątania i porządku. Po dziadku nos, po drugim dziadku wzrost...
Po kimś z przeszłości mam też podejrzliwość i "nieumiłowanie" religii. Po kimś innym zdolności językowe i zamiłowanie do czytania. Niechęć do "robienia" pieniędzy też z pewnością odziedziczyłam po jakimś typowo polskim sarmacie.

Nie znam tych ludzi z przeszłości, a przecież w jakimś ułamku genowym jestem nimi. Mam ich oczy, usta, cerę... Wszystko, co "narosło" w ciągu tysięcy lat, może milionów, może miliardów - bo przecież tyle mnie łączy z mikroskopijnym stworzeniem z oceanu. Poza tym jestem sobą. Skomplikowaną fabryką i konglomeratem. Nieprzewidywalnym zjawiskiem. ME, MYSELF AND I.

6 komentarzy:

magenta pisze...

Pamięć gatunku. Bardzo mi się podoba, jak o tym pisze Karl Gustaw Yung, którego w dodatku lubię za to, że był jednym z prekursorów fantastyki w postaci czystej :)

Czarny(w)Pieprz pisze...

Cóż...mamy coś wspólnego - szpony- możliwe, że pochodzimy z tego samego drzewa, na którym można się było tylko dzięki wyjątkowo silnym utrzymać.:))

riverman1971 pisze...

ja tam bym poczytał więcej o tym mikroskopijnym zwierzątku z oceanu...ciekawe czy ono też miało pieprzyk...hmm

riverman1971 pisze...

wpisałem się o 19.44 a pokazuję 10.44...coś tu nie tak...:)

riverman1971 pisze...

założyłem tu już konto...jest strona tytułowa bloga i dupa...stanąłem w miejscu...hehe...jak prawdziwy człowiek...

Cała JA: pisze...

Najzabawniejsze jest to że jakby się tak doszukiwać albo prostą drogą Adasia i Ewki poczłapać, to wniosek jeden: WSZYSCY JESTEŚMY SPOKREWNIENI.
I tyle... Ciekawe po kim ja mam ten dar zdolności muzycznej - granie na ludzkich nerwach.
Ale po prababci mam zdolności akrobatyczne: znakomicie balansuje na cienkiej granicy dobrego smaku.
:P