12 lutego 2010

„Nie chcę być świadkiem końca mojego pisania, dlatego też przedtem je zakończę".

Ciężko jest pisarzowi znaleźć pracę.
Szefowie ich nie lubią, bo są krnąbrni i mają własne zdanie. Współpracownicy ich nie lubią, bo trudno z takim rozmawiać o rozterkach i radościach dnia codziennego. Poza tym trzeba ciągle pilnować, żeby się taki gdzieś z czymś nie pomylił, bo wiadomo, że pisarz żyje w świecie własnej wyobraźni. No i potrafi zniknąć nagle nie wiadomo gdzie, bo akurat przyszedł mu do głowy olśniewający pomysł i trzeba go było zapisać.
W znalezieniu sobie pracy przeszkadza pisarzowi często on sam. W wyobrażeniu własnej osoby nie wyobraża sobie bowiem wykonywania tak poniżających zajęć jak praca na kasie w markecie, czy też sprzątanie klatek schodowych. A jeżeli nie widzi w wyżej wymienionych niczego zdrożnego, to ma nieszczęście posiadać tytuł naukowy, więc presja rodziny i znajomych nie pozwala mu oddać się nawet tym prostym, a nawet prostaczkowym czynnościom zarobkowym.
Mowa tu oczywiście o początkującym pisarzu, który jeszcze niczego nie opublikował, tylko codziennie martwi się co do garnka włożyć... A może zamiast martwić się, co do garnka włożyć, iść do knajpy? Niech się inni martwią. I niech żyje Rimbaud!

To jeden z moich pierwszych wpisów na byłym blogu. Prawie trzy lata temu i... nic się nie zmieniło. Znajduję się dokładnie w tym samym miejscu, jakby czas zakreślił koło. Tyle że otoczenie jest nieco inne, a ja... bardziej świadoma siebie. Nauczyłam się nieco więcej zołzowatości, nieco więcej złośliwości i tego, że ludzie to przeważnie barany. Ja również. Dlatego pobłażliwie patrzę na wkurwione panie w okienku, czy za ladą. I nie mam do nich żalu, że traktują mnie jak intruza.
R O Z U M I E M.

10 komentarzy:

Czarny(w)Pieprz pisze...

Wiesz co Madmanie - a ja bym myła te klatki schodowe i pisała. Jedno drugiemu nie wadzi:) A jak pisarz zmieni miejsce przebywania to może znajdzie kopalnie złota czyli pomysłów? Patrząc na biografię niektórych pisarzy mocno w to wierzę.

magenta pisze...

Ani się waż porzucać pisania.

Nivejka pisze...

Bycie pisarzem chyba musi być fajne... Chętnie bym spróbowała, ale ... nie stać mnie na to. No i iskry bożej brak;)

Holden Caulfield pisze...

dlatego ja też panie w okienkach, za ladami POKOCHAŁEM, za każdą mógłby oddać swe nędzne życie.........

:)

Holden Caulfield pisze...

mógłbym...

fasolka:) pisze...

Za kasą w markecie fajnie jest:)
Jednego razu kasuję zakupy jakiejś kobiecinie, kasuję mięcho (chyba z tonę), białe rajstopki, warzywa, makaron, kobieta do mnie: "to na komunię", kasuję dalej, przy końcu zakupów z dwie skrzynki piwa, pytam to też na komunię?, a ona "tak tak, pani kasuje" ;)
Innym razem...

Anaste pisze...

Tak sobie myślę , że pisania rzucić Ci absolutnie nie wolno . Masz być twarda i już ... Biografie sławnych pokazują , że imali się różnych zajęć i to im tylko dawało powera do pisania dalej .

tamirian pisze...

ehhhhhhhhhhh...no znam to:):)Nie łamać się pisać,pisać,pisać,pisać..
A potem znów pisać:):)

riverman1971 pisze...

a gdyby tak wziąć sprawy w swoje ręce i samemu zabrać się za wydanie czegoś...nie znam się na tych sprawach wydawniczych...ale kupiłbym i poczytał...może takie short story w miękkiej oprawie w formie broszurkowej...a pisać trzeba...

Kadarka pisze...

Potraktowałabym pracę pisarza bardziej jak hobby przynoszące ewentualne dochody, co nie wadziłoby "normalnej" pracy na etacie (w ramach rozsądku, bo kto lubi bawić się w tabelkach i cyfrach, jeśli ma zamiłowania do porządku, a ma nieskrępowaną kreatywność?). Plus tego jest ogromny - można zdobywać materiały. Mówię o początkujących, nie publikujących na poważnie pisarzach.