26 marca 2010

W wirze

robię przed-przedświąteczne porządki. można tak chyba nazwać zwykłe zamiatanie podłogi? poza tym zamknęłam na głucho w pawlaczu zimowe płaszcze, szaliki i czapki. koniec zimy ogłaszam więc z całą pewnością. to nic, że w kwietniu może jeszcze spaść śnieg. nie założę kozaków!

ostatnio trochę rozminęłam się z dniami tygodnia. czas płynął mi tak jakoś... z doskoku, wbrew kalendarzowi na ścianie. na chwilę przestałam walczyć. ale znowu trzeba się będzie sprężyć do skoku, zebrać w sobie do stawienia czoła rzeczywistości. odkładam ten moment, a jednak on przyjdzie. tymczasem wczoraj było bossko, tymczasem dzisiaj tonę w idealnej muzyce. mam swój moment odprężenia. moja własna chwila ciszy przed burzą...

zdjęcie

8 komentarzy:

Beatta pisze...

Ja też tonę...w oceanie domowych obowiązków. Może potem będzie bosko...;)

tamirian pisze...

Brawo Madman!! Spinaj się do skoku:):)

Maura Ładosz pisze...

A ja właśnie czekam. Na pierwszą, wiosenną burzę :)

Ida pisze...

Z takich chwil czerpie się siłę na JUTRO.
pozdrawiam:)

Mała Mi pisze...

Jejku.. ten czas mnie dobije... ciągle mi przypomina, że jeśli będę żyła tak jak żyję, to czeka mnie zawał, wylew lub udar... :(

Dokąd on tak pędzi????

Holden Caulfield pisze...

bosko - wspaniale, ale kiedy ja zrobię porządki, no ja się pytam kiedy - może ktoś na ochotnika - wpadnie i mi pomoże:)))))))))))?

magenta pisze...

Ale piękna tęcza.
Weź machnij tą miotłą i u mnie, skoro już przy temacie jesteś :D

Anaste pisze...

A mnie i muzyka i zdjęcie zachwyciło :):):) To chyba i ja się muszę jakoś zebrać w sobie i podjąć to coroczne wyzwanie :):):):)