31 maja 2010

O nałogu...

Kupiłam kawę tak niedobrą, że do łask wróciła herbata. I nawet antyreklamy nie zrobię, bo nie mam pojęcia jak się owa kawa nazywa (opakowanie wyrzucone, a zawartość przesypana do specjalnego pojemnika), w każdym razie była to najniższa półka w markecie. Więc w zasadzie mogę mieć pretensje tylko do siebie, że chciałam zaoszczędzić. Normalnie o tej porze sączyłabym już przysmak doprawiony cynamonem i goździkami, ale na samą myśl, mnie wywraca na drugą stronę. Ale nałóg jest nałogiem i swoje prawa ma. Polecam Wam książkę Elisabeth Bangert i Christine Mahrle pod tytułem (jakżeby inaczej) "Kawa". Wiedzieliście na przykład, że kawą można odstraszać osy? Albo przy odrobinie szczęścia można w Neapolu dostać espresso gratis? :)

13 komentarzy:

Nivejka pisze...

Moja teściowa mawiała, i mawiała uczenie, że tanie mięso psy jedzą...;)

Mała Mi pisze...

Oj kochana.... na niektórych rzeczach się nie oszczędza!!! :) na kawie nie nie i jeszcze raz nie!!!! :)

Maura Ładosz pisze...

Kawa, kawusia... :))

nieznajoma pisze...

Witaj,
Kawę lubię bardzo i już od pewnego czasu smakuje mi tylko zaparzona w dobrym ekspresie.
Wyobrażam sobie, jaki przeżyłaś zawód, nie mogąc się napić porządnej kawy o tym charakterystycznym aromacie....mmmm
Kawa służy też do pochłaniania zapachów w lodówce, wiesz ? :) Ty pewnie wiesz.
Pozdrawiam :)

lelevina odpowiada i pisze...

Nieznajoma: No, kawa pochłania różne rzeczy:) na przykład rzucie ziarenka kawy pozwala się pozbyć czosnkowego oddechu. no i w perfumeriach to nieoceniony wybawiciel nozdrzy:)

nieznajoma pisze...

O żuciu kawy w celu eliminacji zapachu czosnku nie słyszałam (czytałam za to o pietruszce i soku świeżym z cytryny - sprawdza się!), ale trochę mnie przeraża świadomość widoku uzębienia po wyżuciu tych fusów :))
A o perfumeriach coś mi się kiedyś obiło o uszy - dobrze, że mi przypomniałaś. Jeśli następnym razem wybiorę się po perfumy, to koniecznie z kawą :)

Anaste pisze...

Własnie piję kawę . Ja mam podwójny nałóg , bo nie dość , że kawa to jeszcze rytualnie o stałych godzinach :)W dodatku piję sypaną , żadnej tam z ekspresu , ani z mlekiem :)Mam swoje gatunki i ich się trzymam :)

Anaste pisze...

A ja kawy używam do ... mycia :):):):) Ma bardzo zbawienny wpływ na skórę , tylko łączę ją jeszcze z cytrusami :)

ladybird pisze...

Dobra kawa nie jest zła, ale zła kawa nie jest dobra:D Zapamiętać;)

Miły blog, chyba zacznę tutaj zaglądać bardziej regularnie, jeśli pozwolisz, miłego dnia;-)

lelevina odpowiada i pisze...

Nivejka: no, proszę! teściowa, a taka mądra kobieta i w dodatku rację ma;)
Mała Mi: wiem, że się nie oszczędza, a mimo to mnie podkusiło. czasem te najtańsze rzeczy bywają całkiem całkiem. kawy to nie dotyczy... :)
Maura Ładosz: jak mi kawy brakuje, to się zamieniam w kawowego zombie i chodzę powtarzając te słowa;)
Nieznajoma: z tą kawą na czosnek, to podobno ziarenka trzeba rzuć. tylko to ciężko teraz dostać kawę w ziarenkach.
Anaste: piling z kawy to najlepszy piling na świecie. ja lubię z tych fusów z cynamonem i goździkami, co chwilę wcześniej wypiłam. a rytuał to oczywista sprawa, te same godziny, ten sam sposób przygotowywania za każdym razem... :)
Ladybird: witam i dziękuję i oczywiście zapraszam:)

magenta pisze...

Kawę bardzo lubię, ale piję tylko rano. Parzoną w ekspesiku takim stawianym na gazie.
I też mam fusy, zostają przecież w ekspresie.
To co z tymi fusami? W życiu nie słyszałam, ale peeling fusami wydaje się niezłym pomysłem. Mówcie, mówcie :D

Didżejka pisze...

Nie wiedziałam :) A powiedz mi, jak robisz kawę z cynamonem i goździkami, to jest to kawa z ekspresu? czy taka fusiasta? Bo ja kiedyś zrobiłam sobie taką fusiastą z cynamonem i nie wyszła zupełnie :(

lelevina odpowiada i pisze...

Magenta i Didżejka: specjalnie dla Was notka na ten temat:)